Cel, motywacja, konsekwencja i cierpliwość.
Imo szalenie ważna sprawy w tym temacie.
Cel jaki sobie stawiasz powinien być w zasięgu Twoich możliwości. Jesli celem jeste schudnąć, a jesteś łasuchem, w dodatku niezbyt ruchliwym-no to osiągnięcie go jest naprawdę trudne i szybko można się zniechęcić.
Ja bym przeformułowała cel "schudnać" na "osiągnać i utrzymać wagę z jaką czuję się komfortowo".
A wcześniej /najprawdopodobniej/ zminić styl zycia ->zmieniając nawyki żywieniowe i podnosząc aktywność fizyczną.
Bo oczywiście zeby schudnąć wystarczy nie jeść /a w niejedzieniu mam sporą praktyke/, ale jaki ma to na dłuższą metę sens? Najpewniej powróci się po pewnym czasie do spoprzedniej wagi a bywa i tak, ze gratisowo pojawią się dodatkowe kg.
Moim zdaniem warto wyrobić w zobie pewne zdrowe nawyki, jak choćby obowiązkowe jadanie śniadań /wiem co mówię bo sam potrafię zjeść pierwszy posiłek np o 17

)
Jak pisałam nie jedzenie nie jest zbyt rozsądne /znowu kłania się : jaki mamy cel działania/, ponieważ oragnizm ma tendencję do odkładania zapasów /tłuszczu/ w magazynku do którego sięga gdy ograniczymy mu dostęp do źródła energii . Są powszechnie znane zasady: dietetycy zalecają spozywanie 4-5 posiłków dziennie, w odtępach co 3 - 4h. Głowne posiłki: śniadanie, obiad, kolacja /od nabardziej kalorycznego do najmniej/, a pomiędzy nimi 2"przekąski" np: soki, jabłka, bananasy, kanapki, jogurty, etc. Posiłki powinny być urozmaicone nie tylko w ciągu jednego dnia ale i w kolejno następujących po sobie dniach.
Wazną sprawą jest wspomniana reguralność: czyli warto się zastanowić czy nie nalożałoby przeorganizować dzień, tak by nie umykła nam ta ważna dla nas/do osiagniecia celu/ sprawa. Kiedy np po całym dniu "na diecie" /głodzie, o którym nie było okazji pomysleć/, wracamy do domu, spada napięcie i przypominamy sobie jak potwornie jesteśmy głodni. Zaspokajamy więc szybko ten wilczy apetyt, bezmyslnie dostarczając organizmowi wieksze ilości pokarmu niż są mu potrzebne.
Aktywnośc fizyczna [podobnie jak przy diecie ważna jest tu reguralność, różnorodność i
małe porcje] -> Jesli jej dotychczas nie było/było niewiele: proponuję małymi kroczkami. Lepiej ustawić nisko poprzeczkę i powolutku ją podnosić niż rzucać się z motyką na słońce i czuć frustrację kiedy nie dajemy rady [oczywiście przez jakiś czas możemy sie zmuszać ale najpewniej szybko stracimy zapał].
W miarę upływu czasu będzie nam się po prostu "chciało" ruszać wiecej ->wysiłek nie będzie sprawiał trudności ale satysfakcję, ponieważ lubimy robić to, co nam wychodzi->cieszy nas więc kolejne 5 brzuszków wiecej niż tydzień temu-> nawet najmniejszy sukces to niezły motor do działania i machina zwana motywacją się nakręca-> się jesteśmy zadowoleni widzac, ze poprawia sie kondycja, efekty stają się widoczne, wiec działanie okazuje się skuteczne...itd

ale tutaj znowu : dobrze przemyslany
/maleńki/ cel
takie to moje przemyslenia na temat "jak schudnąć"
a teraz raz jeszcze postaram się grzecznie zasnąc, zeby zdąrzyć jutro zjeść śniadanie przed obiadem
Pozdrawiam bezsennie
J